poniedziałek, 1 sierpnia 2016

W kwestii biustu

Ojciec Święty już odleciał, zatem możemy wracać do naszych polskich spraw codziennych, czyli do martyrologii, walki z komuną, Trybunału Konstytucyjnego, cudownej przemiany naszego kraju z ruiny w rajski ogród pod rządami jedynie słusznej partii oraz tematów ogórkowych. Dziś właśnie coś lekkostrawnego. Muszę się śpieszyć, bo o 17.00 godzina W, jak wspomnienia. Coroczna odsłona wesołych twarzy dwudziestolatków warszawskich w pierwszy dzień powstania, a potem ruin, zgliszcz, kanałów, trupów, etc., etc., czyli tego w czym się oficjalnie lubujemy, chociaż ja sam nie znam nikogo, kto by uważał, że fajnie patrzeć na śmierć bliskich i pożar własnego domu. Nie, nie. To niefajnie jest. Fajnie jest tak, prawda, ogólnie, narodowo, ale osobiście to nie. Mam wrażenie, że półgłówki zachwycające się wojną sądzą, że giną zawsze inni a im przypadnie wyłącznie chwała, sława i uwielbienie niewiast z krągłym biustem. Rzeczywistość jest inna. 
Ale wracajmy do tematu dzisiejszej lekcji.
Wpadła mi niedawno w ręce niejaka Patsy Kensit. Patsy jest przykładem, pomocą naukową,  pomocą której dowiodę słuszności porzekadła:

Jeśli nie wyglądasz jak Quasimodo,
lepiej weź i zostań sobą.

Wiadomo, że każdy z nas chciałby być piękniejszy, zgrabniejszy, silniejszy, mądrzejszy, bardziej utalentowany niż jest oraz , last but not least, mieć większe to COŚ, no chyba, że ma już bardzo duże.
U pań to coś, to biust. Ciekawe, że raczej nie spotyka się dam, które chciałyby mieć większą pupę niż mają, nawet gdy są to dwa ziarnka kawy, ale biust - tak. Desperacja jest często tak duża, że kobiety tną się i faszerują woreczkami z sylikonem. I cóż? Gabaryt się powiększa, ale czy to sukces?
Czytam, że Patsy PRZED miała 32B. Nie wiem, co to znaczy. 32 stopnie w skali Beauforta? Toż to byłby biust-huragan, burza marsjańska, tsunami piersiowe. A po zabiegu uzyskała 35C. I tu znowu konsternacja. 35 stopni Celsjusza? Zimna pierś, cholera. Może dobra do okładów...
Patsy przed wyglądała, uroczo, wdzięcznie, naturalnie, pociągająco i seksownie, nie tylko z powodu młodego wieku:
Chociaż minę ma jakby wkurzoną, jest niewątpliwie śliczna i wszystko ma takie, jak trzeba, harmonijne, miłe dla oka. Ale widać, że jest niezadowolona. Idzie więc do doktora i robi sobie coś, po czym wygląda tak:

O matko i córko! Dwie kulki przyczepione do ciała, na kilometr krzyczące "To my, sylikony!" Cóżeś ty uczyniła, Patsy, z ciałem swoim? Po co ci to było? Prasa chwali, że nie przesadziłaś z rozmiarem. No cóż. Rzeczywiście, mogło być gorzej. Można sobie wszczepić balony i napompować usta, tylko po co? Człowiek rzadko bywa idealny, ale niedoskonałości naturalne mogą być piękne, niedoskonałości sztuczne - nigdy.

13 komentarzy:

  1. Ostatnie zdanie w punkt. A raczej we dwa wzdęte balony.
    Fanuję twojemu upychaniu anatomicznych spostrzeżeń do staników, natomiast tematy insze, martyrologiczne siakieś takie połowicznie obzłośliwione, nie to w tę ni w tamtę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, tematy z początku notki nie pasują do ciągu dalszego, fakt. To pewnie dlatego, że kiedy zaczynam pisać notkę, nie wiem zwykle, o czym ona dokładnie będzie. Nie jestem autorem uporządkowanym.

      Usuń
  2. Jesteś niedoinformowany - buttock augmentation czyli korekta pośladków, a dokładnie wszczepianie implantów pod mięśnie pupy to co raz popularniejszy zabieg.
    Jak można sobie robić taką krzywdę, to ja naprawdę nie wiem, ale tych co to robią (ja bym się bała samej operacji) jest statystycznie pewnie więcej, niż tych, którzy próbują ich zrozumieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm. A więc pupa też. Człowiek uczy się całe życie :)

      Usuń
  3. Po wnikliwej analizie obu zdjęć stwierdzam, co następuje: biust został powiększony tym, co wcześniej mieściło się w policzkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze szkodą dla jednych i drugich :)

      Usuń
  4. Skoro jej to poprawilo samopoczucie i ja dowartosciowalo (jakos?) - no to niech se tam wszczepia co chce, jak piszesz na szczescie nie przesadzila z rozmiarem przynajmniej...
    Smiem twierdzic, ze jakbys byl kobieta z mikrym cycem, to bys jednak troszke inaczej o tym myslal ;)

    Ja sie boje okrutnie takich rzeczy... Raz, ze moze nie wyjsc estetycznie (i cyc wyjdzie bokiem spod pachy, a ku ku), a dwa, ze moze nie wyjsc sam zabieg i potem komplikacje, zapalenia, obrzeki i martwice.... Grrr, az mi mózg w poprzek staje jak o tym pomysle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie,że niech sobie wszczepia, co chce. Wolność osobista jest najważniejsza. Tylko trochę szkoda.
      Komplikacje zdrowotne to już inna para kaloszy. JA skupiłem się na kształcie :)

      Usuń
    2. Ale wiesz co jest najbardzej potworne? Jak sobie wypychaja poliki - nie wiem, kolagenem chyba - i potem cala twarz sie smieje, a na polikach takie nieruchome dwa ping-pongi...
      Zaprawde, kobieca fantazja w tym zakresie nie zna granic ni kordonów.

      Usuń
    3. A widzisz, to ja nie wiedziałem, czemu mają te martwe poliki, a to tak. Dla urody można zrobić wszystko, nawet się oszpecić.

      Usuń
  5. Moja kolezanka zrobila sobie biust i twierdzi ze nic jej tak nie cieszy jak pomacanie sie bo nich zaraz po przebudzeniu, i napawanie sie ze SA. Bo wczesniej nie miala. Tak ze ten.... kazdemu jego niebo, czy jakos tam.
    Zreszta cycki to maly pikus, co sobie ludzie z geba robia to dopiero zagwozdka dla mnie. I jeszcze placa za to. Z geby zreszta tez, ale to juz oddzielny tamat.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknelam na to zdjecie, i ej! nie jest zle, faceci to sa jednak wybredni... Ciekawe jakie sa w dotyku?

      Usuń
    2. Też bym podotykał. Z ciekawości. No nie są fajne na tym zdjęciu, ale że są większe, nie da się zaprzeczyć. Może to wystarcza Patsy.

      Usuń